piątek, 19 kwietnia 2013

Rozdział I

 Dzień zaczynał się tak jak zawsze. Od samego rana nad miastem świeciło słońce.Promienie ogrzewały przebywające na łąkach słabe ziarna i latające złośniki, a na placu zbierali się pierwsi kupcy, którzy wybierali się na bazar. Nosville to niewielkie miasto, a można nawet powiedzieć że wioska, ale licząca sporo mieszkańców. Jest ono otoczone wieloma krainami, a od północy oddzielone jest morzem od mroźnej krainy Glacernon. W pewnym domku mieszkał 15-letni chłopiec o imieniu Nick. Odkąd zaczął chodzić i mówić, fascynował się sztukami walki, interesował się różnymi rodzajami broni do walki wręcz i bardzo dużo ćwiczył. W końcu po paru latach zaowocowało to, gdyż stał się teraz bardzo silny i nauczył się posługiwać owego rodzaju bronią. Tego właśnie dnia postanowił zadzwonić po swoich przyjaciół, Davida i Emily ( na którą często mówili Em lub Emi ). Niestety nie odbierali telefonów, więc postanowił, że przejdzie się na spacer, a po drodze zajdzie w odwiedziny do Mimi Mentor. Idąc zauważył, że ludzie jakoś dziwnie się zachowują... Są przybici, przestraszeni. Chłopak zaczął zastanawiać się nad powodem smutku wśród ludzi i postanowił, że zapyta się Mimi o co może chodzić.

- Witaj Mimi. Co u Ciebie słychać ? - Zapytał grzecznie Chłopiec
- Ooo, cześć Nick .. A nic takiego .. - Odpowiedziała ze smutkiem w głosie
- Co się stało ?
- Źle się dzieje w Nosville.. Kovolt właśnie wypowiedziało strajk w kopalni.
- To wyjaśnia czemu wszyscy chodzili tacy przerażeni .. Mogę jakoś pomóc ?
- Sam nie dałbyś rady nam pomóc..
- Pójdę po swoich przyjaciół, Davida i Emi .
- Ehh, jesteście jeszcze tylko poszukiwaczami przygód, nie wyślę was w szyki obronne miasta.. Przykro mi.
- Mimi, pójdziemy do Calvina, a on nas przygotuje. Po przeszkoleniu będziemy mogli wybrać naszą profesję i dołączyć do wojny.
- Dobrze. Idź po przyjaciół i udajcie się do Trenera Calvina. Uprzedzę go, że się zjawicie na szkolenie.
- Dziękuję , nie zawiedziemy Cię !
Krzyknął Nick odbiegając w kierunku domu swojej koleżanki. Dochodziła godzina 10, więc Emily na pewno nie spała. Podobnie jak Nick, jest strasznie aktywna fizycznie, a ponadto jest zwinna i  potrafi zachować trzeźwość umysłu w każdej sytuacji. Nie można zapomnieć o tym, że jest bardzo odpowiedzialna. Z dużym spokojem i opanowaniem potrafi oddawać celne strzały z łuku, co jest chyba jej największym atutem. Tak się ułożyło, że akurat w momencie gdy Nick zbliżał się do jej domku, ona wychodziła na krótki spacer. Postanowił więc, że ją zawoła
- Emily !!
Dziewczyna odwróciła się, po czym widząc biegnącego w jej kierunku przyjaciela zatrzymała się i -poczekała na niego.
- Dokąd tak biegniesz ?
- Po ciebie. W Nosville dzieją się straszne rzeczy, nie ma czasu, żeby Ci to teraz opowiadać , postaram się wyjaśnić Ci to podczas gdy będziemy szli po Davida. - Odparł zdyszany Nick
- No dobra, to chodźmy.
I udali się w długą drogę po niego. Niestety przyjaciel nie mieszkał zbyt blisko, ponieważ jego dom znajdował się aż przy porcie Alveus, więc mieli kawałek do przejścia. Podczas tej wędrówki Nick miał dużo czasu, żeby na spokojnie opowiedzieć Emi o strajku Kovoltów. Ich tępo nie było powalające, ale Nick wszystko co wiedział, zdążył w tym czasie powiedzieć Emi . Przed domkiem Davida, była jego mama. Była strasznie zapracowana, jak na tak wczesną porę. No ale w końcu co by się dziwić, skoro jego mama jest ogrodniczką, a zajmowanie się ogrodem, to jej pasja. Postanowiliśmy podejść i spytać, czy chłopak jest w domu.
- Dzień Dobry. - powiedzieli z uśmiechem przyjaciele.
- Witajcie dzieci. Wy pewnie do mojego syna ?
- Tak, jest on może w domu ?
- Jest,jest... ale śpi. Wiecie jaki z niego leniuch. Czasami potrafi przespać nawet pół dnia ! Jak chcecie, to możecie wejść go obudzić .
- Dobrze, proszę pani. - powiedzieli, a później skierowali się na drugie piętro jednorodzinnego domku.
Jego dom, wyróżniał się z pośród innych. Jego rodzice bardzo ciężko pracowali na utrzymanie, a także na wyremontowanie tego domu do takiego stanu, by był on jednym z najładniejszych domów, z całego Nosville. Po drodze, wchodząc po schodach na drugie piętro usłyszeli jakiś głos, zignorowali go, lecz potem usłyszeli..
- A wy gdzie się wybieracie ? zapytał z szerokim uśmiechem na twarzy David.
- Właśnie szliśmy Cie obudzić, twoja mama mówiła, że śpisz . - Odparła Em.
- Niee , wstałem jakoś 30 minut temu, już nawet po śniadaniu jestem
- To dobrze. Musimy w trybie natychmiastowym udać się do trenera Calvina na szkolenie.
- Tak, wiem już o wszystkim. Podsłuchałem rozmowę moich rodziców, że wybuchł wielki strajk i całe Nosville jest sparaliżowane. Dlatego spodziewałem się, że przyjdziecie. - Odparł ze spokojem chłopak.
- Więc chodźmy. - odpowiedział .
Pogoda z godziny na godzinę stawała się coraz bardziej nieznośna. Było coraz cieplej, nawet złośniki nie miały ochoty na robienie figli mieszkańcom wioski, tylko szukały cienia wśród drzew . Nick przypomniał sobie, że ma w piwnicy trzy rowery, co ułatwiłoby im dotarcie do Calvina. Mieli po drodze, więc pomysł został zatwierdzony. Oczywiście nie mogło zabraknąć zabawy podczas przejazdu z domu Nicka do trenera, więc postanowili się ścigać. Przez większość drogi jechali równo, ale wszyscy zaczęli szybko słabnąć. Tuż przed domem Calvina David wjechał przypadkowo w Nicka i oboje wylądowali w krzakach. Pierwszy raz panowie zobaczyli szyderczy śmiech w wykonaniu swojej przyjaciółki, która wykorzystała ich  i wygrała. Chłopcy szybko się pozbierali i dojechali do przyjaciółki, po czym zapukali do domu trenera.
- Tak ?  Kto tam ?- rozniósł się głos z wnętrza mieszkania.
- Z tej strony ochotnicy, zostaliśmy wysłani do Ciebie od Mimi, abyś przeprowadził nam trening.
- Ahh, tak. Wejdźcie. - Odparł.
Dzieci weszły do środka, w środku były setki książek, każda mówiła o innej umiejętności, której może nauczyć się tylko posiadający profesje Maga, Wojownika bądź Łucznika.
-Otóż, mam dla was kartki z zadaniami . Musicie je wypełnić, w miarę jak najszybciej i przynieść je do mnie. Okej ? - zapytał, lekko uśmiechając się do nas
- Nie ma sprawy! - powiedział Nick, który najwyraźniej się poczuł, jakby dowodził swoją załogą.
Przyjaciele podeszli do stołu, zabrali kartki i wyszli z domu, żeby nie przeszkadzać Calvinowi podczas czytania książek, do nauki zdolności.
Gdy tylko opuścili jego posesje, zaczęli się zastanawiać, co może być zapisane na tej kartce. Nie czekając długo, Emily postanowiła ją zobaczyć. Po przeczytaniu, okazało się, że muszą złapać swojego kompana ( a w tym wypadku jest to zwierze, dokładniej to kura ), a następnie ubić 3 słabe ziarna i 5 latających złośników. Nic trudnego, więc zabrali się od razu do roboty. Bowiem było ich trzech, a kartka była jedna, postanowili podzielić obowiązki. Każdy dostał po jednym zadaniu, Nick wziął ubicie 5 latających złośników , Em ubicie 3 słabych ziaren , a Davidowi pozostało pójść na polanę i łapać kurczaki.
Ustalili, że spotykają się na polanie, czyli tam gdzie David będzie łapać kurczaki, a po chwili się rozdzielili.

                                                                   *      *      *

Wsiadłem na rower i pojechałem razem z Emi , ponieważ słabe ziarna i latające złośniki żyją w tym samym otoczeniu . Przez jakąś chwilę, panowała cisza ... lecz potem rozmowa sama zaczęła cisnąć nam się na usta. Rozmawialiśmy na różne tematy, a szczególnie na temat wyboru profesji. Rozmowa nie trwała zbyt długo, ponieważ szybko dotarliśmy na miejsce. Oparliśmy rowery o drzewa i poszliśmy ubijać potwory. Zaczęliśmy bardzo równo, nawet powiedziałbym, że radziłem sobie znacznie lepiej od niej, choćby dlatego, że jestem chłopakiem i do tego silnym , ale po ubiciu dwóch złośników, Emily właśnie skończyła swoje zadanie.
- Może Ci pomoc ? zapytała mnie, patrząc jak nie radzę sobie ze złośnikami.
- Jak chcesz to pomóż . -odparłem.
Z racji że złośniki lubią płatać figle, wyjaśniło się, czemu Emi zdołała mnie przegonić w swojej części zadania. Ja ubiłem jeszcze dwa, a ona ukończyła zadanie moje, zabijając piątego latającego "psikusa". Wsiedliśmy na rowery i pojechaliśmy na polanę, pomóc Daviem'u łapać towarzyszów

                                                                   *      *      *
David odjechał chwilę później, ponieważ zastanawiał się czy pojechać przez miasto, czy na skróty lasem.  Wsiadł na rower i wyruszył ścieżką rowerową poprowadzoną przez las.  Nie tracąc czasu, od razu po dotarciu na polane, zajął się łapaniem zwierzaków. Ze złapaniem pierwszego nie miał najmniejszych problemów, lecz drugi sprawił mu więcej kłopotów.
- No chodź tu ! - krzyczał do kury ,lecz to nie pomagało, gdyż kura robiła nadal swoje. Po krótkich męczarniach, sprytnie zastawił kurze drogę ucieczki i tak oto złapał  drugie zwierze. Fajnie by było, gdyby oni się w końcu zjawili - pomyślał.


                                                                   *      *      *
Chwilę później, David bardzo się ucieszył gdyż zobaczył nadjeżdżających przyjaciół. 
- Jak Ci idzie ? - spytała Emi
- Dobrze, została ostatnia kura, pomożecie ?
- Pewnie. - odpowiedzieli razem przyjaciele i od razu udali się w stronę chłopaka, by złapać ostatnie zwierzę i w końcu skończyć te zadania.
Nie minęła nawet minuta, a zwierz został złapany. Wracajmy do Calvina, odparł Nick i poszli .
- Calvin! mamy tą kartkę.
- Doskonale. Udajcie się teraz do Evy Energy po prowiant, a później do Sklepu z narzędziami Teo.
-Okej, do zobaczenia.
I poszli, Eva na szczęście nie mieszkała zbyt daleko od Calvina, a od niej do sklepu Teo był krótki odcinek. Dochodząc do sklepu, usłyszeli jak Eva rozreklamowała sklep, mówiąc że poszukiwacze przygód robią pierwsze zakupy za darmo. Ucieszyło nas to, więc wzięliśmy wszystkie potrzebne nam rzeczy i wyruszyliśmy w drogę do Teomana.  Miejmy nadzieję, że mimo tych pogłosek, które krążą w mieście, będzie bardzo miły i przyjazny ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz