Poszli więc do sklepu z narzędziami Teomana Topp'a, bo potrzebowali nowego uzbrojenia. Mężczyzna stał pod sklepem. Był on wielki, w prawej ręce trzymał ogromny ogromny młot. Od razu można było zauważyć, że jest on bardzo silny. Szczerze mówiąc, patrząc na niego strasznie się bali.. Nie wiedzieli czego mogą się po nim spodziewać, bo w końcu z tego co inni mówią, nie należy do zbyt przyjaznych ludzi. Postanowili, że podejdą do niego ostrożnie.
- Przepraszamy, czy ty jestes Teoman ?
- Tak. To ja. Przyszliscie po uzbrojenie ?
- Yhym ... - odparli cichym glosem.
- W takim razie weźcie to. Macie tutaj Cienkie rękawiczki, Buty poszukiwacza przygód oraz Opaskę.
- Dziękujemy. Nie chcesz nieczego w zamian ?
- Nie. Weźcie to i idźcie zanim zmienie zdanie! - wykrzyczał Teo
- OK , dziękujemy. - odpowiedzieli ze strachem, szybko uciekając od niego
Kawałek dalej, postanowili zwolnic, bo przecież nikt ich nie gonił.
- Boże.. Ludzie mieli racje. Jest strasznie nieprzyjacielski. - odparł David
- A do tego jeszcze nizbyt rozmowny ... - westchnęła Emily
- Dajcie już spokój... musimy się teraz skupić co dalej, bo przecież on nigdzie nas nie nakierował ... chodźmy do Mimi, ona na pewno powie nam co mamy teraz robić.
Zdecydowanym krokiem ruszyli ku centrum Nosville, gdy nagle usłyszeli jakies krzyki. Brzmiało to, jakby ktos ich wołał.. Była to Eva.
- Heeej ! Chodźcie tu na chwile.
- Co sie dzieje?
- Zapomniałam wam powiedzieć, żebyscie się udali do Malcolma.
- Malcolma???
- Tak. Jest to nasz alchemik. On wam wszystko wyjasni. Idźcie już żebyscie nie tracili czasu.
- Gdzie mamy go szukać? - zapytał Nick
- Kilka domków w lewo, ten najbardziej na środku - powiedziała z uśmiechem
Droga nie była zbyt długa i męcząca, więc szybko dotarli na miejsce. Nie było trudno rozpoznać, który to Malcolm. Trzymał w ręce probówkę z jakąś substancją zresztą w drugiej ręce tez coś miał . Zaczęli do niego krzyczeć, lecz on był jakiś taki zamyślony... Dzieci wkurzyły się w końcu, no bo przecież mówiły do niego, a on był jakby w chmurach. W końcu, gdy Nick wrzasnął, Malcolm wrócił na ziemię i od razu zwrócił uwagę na stojącą przed nim trójkę.
- Po co tu przyszliście ? - zapytał przestraszony
- Spokojnie. wysłała nas Eva. Przyszliśmy się spytać, czy wytłumaczysz nam, co to jest alchemia.
Wyraz twarzy Malcolma całkowicie uległ zmianie, gdyż znikł wyraz strachu, strasznie się zainteresował naszym pytaniem i był uprzejmy względem nas, nie tak jak Teo, a jego wzrok... nie da się go opisać.
- Czemu tak na nas patrzysz ?
- Uważajcie, bo nie będę dwa razy tego samego tłumaczyć. I się zaczęło...
Jak wiadomo, każda istota żywa ma w sobie pewną magiczną moc. W alchemii te moce wykorzystuje się do odkrywania i przynoszenia ludziom korzysci. Własnie jej możemy zawdzięczać powstanie wszelkich eliksirów przywracających pełnię zdrowia, bądź możemy za jej posrednictwem wzmacniać przedmioty. Tak dokładnie. Zwykłe przedmioty, które po dodaniu magicznych atrybutów stają się magicznymi materiałami.
Podaruję każdemu z was kilka przedmiotów, a będą to 3x Skrzydła powrotu, 3x amulet powrotu oraz 2x uszlachetniacz kamieni dusz. Weźcie to i ruszajcie w drogę. W razie czego, wiecie już gdzie możecie mnie znaleźć. - Powiedział, po czym znów zamyślił się głęboko.
Przyjaciele nawet nie pożegnali się z Alchemikiem, gdyż wiedzieli że to nie ma sensu bo i tak tego nie usłyszy, a zatem udali się w drogę do Mimi. Uświadomili sobie, że to już koniec okresu przygotowań i wkrótce będą mogli rozpocząć swoją przygodę.
- Mimi, jesteśmy gotowi do drogi. - Wykrzyczeli zadowoleni
- Doskonale. A więc zaczynajmy! - Odparła
Ucieszyli się na tą wieść, lecz bardzo szybko musieli opanować swoje emocje i się skupić, bowiem czeka ich pierwsze zadanie.
- A więc, nigdy wam nikt tego nie mówił i tłumaczył, ale na wschodnim wybrzeżu pojawiły się tajemnicze kamienie. Krótko mówiąc, są to szczeliny, które pojawiły się w naszej czasoprzestrzeni, a są one wielkim zagrożeniem dla pokoju w naszej krainie. A teraz wasze pierwsze zadanie. - rzekła z uśmiechem
Dzieci ze szczególną uwagą wsłuchiwały się mądre słowa mentorki i nawet nie śmieli się jej przerywać, a na wieść o szczegółach pierwszego zadania, zaczęli się głupkowato do siebie uśmiechać.
- Waszym zadaniem jest chronienie naszej wioski przed straszliwymi kreaturami, które przedostają się przez te szczeliny wprost do naszej krainy. Według starego przysłowia, "Nie można złapać młodego tygrysa, bez wejścia do jego jaskini", a tłumacząc żeby walczyć z potworami, musicie dostać się do otchłani, poprzez kamień czasoprzestrzeni.
- Ale jak my mamy się tam przedostać ?? I czemu kamienie czasoprzestrzeni ? - spytali z uwagą
Aaa, racja. Zapomniałam dodać jak się dostać do takiej otchłani. Zatem odpowiedź jest prosta. Kamienie czasoprzestrzeni, ponieważ jak wspominałam wcześniej, mogą nas zabrać prosto w otchłań. Swą nazwę biorą z tego, że potrafią połączyć nasz świat, ze światem demonów. To właśnie te kamienie kontrolują wejście do szczelin. Jeden z nich znajduje się w północnej części wsi. Po wstępnych badaniach potrafimy zlokalizować prawie wszystkie kamienie, a w tych zlokalizowanych rozpoznać znajdujące się tam kreatury. Zapewne spytacie ile jest tych kamieni i który to który. Zatem od razu tłumaczę. Postanowiliśmy wprowadzić numerologię. Numerujemy kamienie według ich odkrycia. Ten w mieście był jako pierwszy zbadany, dlatego dostał numer "1". Został też wprowadzony specjalny poziom ryzyka, jakie zawiera dany kamień. W 1 kreatury są bardzo dobrze nam znane i ze spokojem możemy mówić że nie ma tu żadnego ryzyka. Zatem ruszajcie do niego i wyczyśćcie go ze wszystkich bestii. Do zobaczenia !
I co z tym rozdziałem hmm????
OdpowiedzUsuń